wtorek, 19 sierpnia 2008

Wprawka z relatywizmu

Będzie o relatywizmie. Moralnym, na dodatek. Ale zanim dojdziemy do tej odmiany relatywizmu, odbędziemy wycieczkę szlakiem maksymy podobnej do jednej z kilku wersji imperatywu kategorycznego Immanuela Kanta.

Zapnijcie pasy!

Przeciąganie liny

Tomasz P. Terlikowski napisał kiedyś w jednej ze swoich blogierskich notek, opublikowanych w Salonie 24, tak:

"Cierpienie, nawet największe, nie może stać się usprawiedliwieniem dla traktowaniem ludzkich zarodków jak środka do osiągnięcia celu. Człowieka ma być bowiem zawsze celem, a nigdy środkiem. I właśnie stojąc na straży tego przekonania Kościół wypowiada swoje zdecydowane i jednoznaczne NIE dla procedur, które są z taką zasadą sprzeczne".

Gdy to przeczytałem, coś mi zaświtało we łbie. Pewne pytanko.

Czy zatrzymywanie, przesłuchiwanie, oskarżanie, skazywanie i karanie ludzi za głoszenie swoich poglądów nie podpada pod instrumentalne traktowanie człowieka?

1. Ciągniemy w lewo...

Możliwa odpowiedź - tak, podpada. Co więcej, jeśli podana w cytacie zasada jest ważna, to zatrzymywanie, przesłuchiwanie, oskarżanie, skazywanie i karanie ludzi za głoszenie swoich poglądów jest złe. Jeśli złe jest zatrzymywanie, przesłuchiwanie, oskarżanie, skazywanie i karanie osób za głoszenie swoich poglądów, to złe jest też zatrzymywanie, przesłuchiwanie, oskarżanie, skazywanie i karanie ludzi za głoszenie tych swoich poglądów, które są heretyckie. Jeśli to drugie jest złe, to zła jest działalność Inkwizycji polegająca na zatrzymywaniu, przesłuchiwaniu, oskarżaniu, skazywaniu i karaniu (to ostatnie w przypadku kary śmierci za pomocą władzy świeckiej) osób za głoszenie tych swoich poglądów, które są heretyckie. Wynika stąd (entymematycznie), że złe było zatrzymanie, przesłuchiwanie, oskarżenie, a następnie skazanie Giordano Bruno na serię kar, z których ostatnią było spalenie delikwenta na stosie.

Teraz Bóg. Bóg, wiadomo, jest doskonale dobry. Ktoś, kto jest doskonale dobry, nie jest w stanie czynić zła. Zezwalanie na czynienie zła jest złem. Jeśli Bóg na coś zezwala, to jest to dobre.

Potępienie opisanej działalności Inkwizycji byłoby heretyckie wtedy i tylko wtedy, gdyby Kościół nauczał prawdziwie, że Bóg zezwala na praktykowanie tego rodzaju działalności. Jeśli opisana wcześniej działalność Inkwizycji jest zła, to Bóg nie jest w stanie zezwolić na jej praktykowanie. Jeśli Bóg nie jest w stanie tego uczynić, to nie zezwala On żadnej osobie na praktykowanie opisanej działalności Inkwizycji. Zatem, jeśi rzeczona działalność Inkwizycji jest zła, to Bóg nie zezwala żadnej osobie na praktykowanie tejże działalności. A jeśli Bóg tego nie czyni, to, biorąc pod uwagę podany wyżej warunek herezji, wbrew Auctorem Fidei, uznanie tejże działalności za złą, czyli jej potępienie, nie jest heretyckie.

Ok. Wiadomo. Można z tego wybrnąć, i to tak, by zachować tezę, że uznanie opisanej działalności Inkwizycji za złą jest heretyckie, a tym samym uchronić przed obaleniem przekonanie o nieomylności - a raczej bezbłędności - Auctorem Fidei.

Ale nie ma nic za darmo.

Można, na przykład, uznać, że zatrzymywanie, przesłuchiwanie, oskarżanie, skazywanie i karanie osób za głoszenie swoich poglądów nie podpada pod traktowanie człowieka jako środka do celu. Przeciwnie - polega na traktowaniu go jako celu. Jeśli wybierzemy tę możliwość, będziemy mogli powiedzieć, że ukaranie człowieka za przestępstwo lub za czyn niemoralny niebędący przestępstwem implikuje potraktowanie go jak osoby, a więc jako celu, a nie środka. Mówiąc to, odpowiemy na postawione wyżej pytanko negatywnie. I popełnimy, jak sądzę, błąd. Według mnie, pociągając jakąś osobę do odpowiedzialności karnej traktujemy ją tak, jakby była ona odpowiedzialna za własne postępowanie - ergo traktujemy ją tak, jakby była ona osobą, bo tylko osoba może być odpowiedzialna za własne postępowanie. Zarazem jednak, pociągając jakąś osobę do odpowiedzialności karnej, traktujemy ją jako środek do celu, którym jest wymierzenie sprawiedliwości poprzez adekwatne do winy, jej rodzaju i stopnia ukaranie sprawcy zabronionego prawem czynu. Nie da się wymierzyć sprawcy przestępstwa sprawiedliwości, nie traktując go przedmiotowo. Nie da się, na przykład, wykonać kary śmierci na przestępcy, nie wykorzystując do tego, i to na ogół wbrew woli skazańca, jego ciała.

Cóż, aby uniknąć wniosku, że złe jest ukaranie sprawcy przestępstwa, bo pociąga ono za sobą potraktowanie go jako środka do celu, można zmodyfikować zasadę "Człowiek ma być bowiem zawsze celem, a nigdy środkiem" wstawiając pomiędzy słowa "nigdy" i "środkiem" słowo "jedynie". Otrzymamy w ten sposób sformułowaną przez Immanuella Kanta jedną z wersji imperatywu kategorycznego - "Człowiek ma być bowiem zawsze celem, a nigdy jedynie środkiem". Proste, prawda?

Dzięki tej drobnej modyfikacji zwolennik zdelegalizowania cudzołóstwa i karania za nie torturami, będzie mógł powiedzieć, że pociągając cudzołożnika do odpowiedzialności karnej poprzez wykonanie na nim przewidzianej prawem kary tortur traktujemy go zarazem jak osobę i środek do celu. Na przykład, bogobojny islamista-Wahhabita będzie mógł stwierdzić, że ukaranie kamieniowaniem cudzołożnej kobiety jest zarazem potraktowaniem jej jak osoby i środka do celu, którym jest wymierzenie jej sprawiedliwości. Nasz bogobojny islamista-Wahhabita powie, że złe jest traktowanie człowieka wyłącznie jako środka do celu, jednak traktując człowieka wyłącznie jako cel albo zarazem jako cel i środek zachowamy się moralnie.

W analogiczny sposób będzie mógł postąpić zwolennik tezy, że opisana wyżej działalność Inkwizycji była, i jest, moralnie dobra. Ktoś taki będzie mógł, na przykład, rzec, że kat podpalając stos drewna pod stopami Giordano Bruno potraktował delikwenta zarazem jak osobę i środek do celu – (a) jak osobę, bo potraktował go jak winnego zarzucanych mu czynów, a tylko osoba może ponosić odpowiedzialność moralną i prawną; (b) jako środek, bo wykorzystał ciało skazańca w celu wymierzenia mu sprawiedliwości. Mówiąc inaczej, kat podpalając stos drewna pod stopami Giordano Bruno postąpił zgodnie z zasadą "Człowiek ma być bowiem zawsze celem, a nigdy jedynie środkiem". Jeśli zgodność danego działania z rzeczoną zasadą jest wystarczająca do tego, by to pierwsze było dobre, to nasz kat postąpił dobrze. W analogiczny sposób można argumentować na rzecz moralnej dopuszczalności zatrzymywania, przesłuchiwania, oskarżania i skazywania osób za głoszenie tych swoich poglądów, które są heretyckie.

Kłopot w tym, że tego typu argumentację można z powodzeniem zastosować wobec stalinowskiego kata, który wymierza sprawiedliwość osobie skazanej prawomocnym wyrokiem na karę śmierci za głoszenie antystalinowskich poglądów lub za działalność w Armii Krajowej.

Nie sądzę, by Kant był zadowolony z takiego obrotu sprawy. Ba! Nie sądzę, by jakikolwiek porządny człek temu przyklasnął.


2. Ciągniemy w prawo...

Można też uznać, że chociaż wymienione w piątym akapicie działania podpadają pod traktowanie człowieka jak środka do celu, to jednak są to działania, których celem jest dobro poddanej nim osoby, i to dobro polegające na uratowaniu jej duszy przed wiecznym potępieniem, a to usprawiedliwia wymienione działania.

Idąc tym tropem, trzeba jednak przyjąć, że dobre jest traktowanie człowieka jak środka do celu, jeśli cel, w jakim się to czyni, jest celem dobrym. Jeśli przyjmiemy tę zasadę, to nie będziemy już mogli, chcąc zachować spójność moralnych przekonań, argumentować w oparciu o zmienioną zasadę przeciwko dopuszczalności prawnej i moralnej zapłodnienia in vitro. Umożliwi nam to dopiero przyjęcie następującej zasady: "Złem jest potraktowanie w niewłaściwy moralnie sposób człowieka jako środka do celu, nawet jeśli cel ten jest moralnie właściwy". Powoławszy się na taką zasadę, będzie można argumentować, że chociaż cel zapłodnienia in vitro jest moralnie dobry, to sposób osiągnięcia tego celu jest moralnie zły, bo wiąże się z konieczności z umyślnym uśmierceniem nadmiarowych ludzkich zarodków, a umyślnie uśmiercanie ludzkich zarodków jest złe.

Zrobiwszy tyle, pozostanie mam jedynie wytłumaczenie, dlaczego umyślne uśmiercanie ludzkich zarodków jest złe. Niestety, przyjąwszy, że ukaranie śmiercią człowieka dla jego dobra jest dobre, nie będziemy mogli, pod groźbą popadnięcia w sprzeczność, powołać się na zasadę, że umyślne uśmiercenie człowieka jest złe, gdyż pierwsze z wymienionych działań jest po prostu pewnego typu umyślnym uśmierceniem innej osoby. Inna sprawa, że już wcześniej sami sobie zaprzeczyliśmy, gdyż z jednej strony przyjęliśmy zasadę "Złem jest potraktowanie w niewłaściwy moralnie sposób człowieka jako środka do celu, nawet jeśli cel ten jest moralnie właściwy", a z drugiej strony uznaliśmy, że dobre jest traktowanie człowieka jak środka do celu, jeśli cel, w jakim się to czyni, jest celem dobrym.


3. Impas...

Do czego zmierzam w powyższych akapitach? Do tego, do czego zmierzam na ogół – do faktu, że nie da się ‘bezkarnie’ spałaszować wszystkich ciasteczek.

Na przykład, nie da się, nie popadając w sprzeczność, twierdzić, że umyślne uśmiercenie człowieka z gatunku homo sapiens sapiens jest złe, dlatego, że jest ono naruszeniem godności przysługującej każdemu człowiekowi z tego gatunku, a zarazem głosić, że dozwolone prawem umyślne uśmiercenie przez kata człowieka o heretyckich przekonaniach za głoszenie tychże przekonań jest moralnie dobre. Oczywiście, przy patronującym powyższym uwagom założeniu, że dane działanie jest albo dobre, albo złe.

Tertium non datur
, podwójne sapiensiki.

Albo sam fakt naruszenia ludzkiej godności jest wystarczający do tego, by złe było działanie, którego skutkiem jest takie naruszenie, albo poza faktem naruszenia ludzkiej godności konieczne jest coś jeszcze, by złe było działanie, którego skutkiem jest tego typu naruszenie.

Jeśli zachodzi pierwsza możliwość, to aborcja, czyli umyślne uśmiercenie nienarodzonego człowieka z gatunku homo sapiens sapiens jest zła nie dlatego, że wskutek zabiegu zostaje umyślne uśmiercony nienarodzony człowiek z wymienionego gatunku, a dlatego, że jest to po prostu umyślne uśmiercenie podwójnego sapiensa, a umyślne uśmiercenie podwójnego sapiensa jest naruszeniem godności przysługującej każdemu takiemu sapiensowi. Uśmiercając umyślnie człowieka z gatunku homo sapiens sapiens naruszamy po prostu jego godność. Bez względu na to, czy umyślnie uśmiercamy nienarodzone dziecko, wielokrotnego zabójcę, notorycznego złodzieja, heretyka, gwałciciela – postępujemy źle.

Można uniknąć powyższego wniosku. Ale za każdy unik, trzeba, jak to w życiu, zapłacić.

Pierwsza opcja - żadnemu podwójnemu sapiensowi nie przysługuje taki atrybut jak godność. To fikcja. nie ma niczego złego w umyślnym uśmierceniu człowieka. Aborcja, eutanazja i kara śmierci są moralnie dobre. Niniejsze wnioskowanie jest, rzecz jasna, entymematyczne, zrekonstruowanie jego przesłanek zostawiam czytelnikom.

Druga opcja jest taka – uznajemy, że choć godność przysługuje każdemu podwójnemu sapiensowi od chwili poczęcia, to każdy taki sapiens może ją utracić, jeśli podejmie wyjątkowo złe działania. Jeśli, dajmy na to, bezprawnie lub z niemoralnego powodu umyślnie uśmierci niewinną osobę. Wtedy uśmiercając takiego osobnika w przewidziany prawem sposób, nie będziemy mogli naruszyć jego godności. Aborcja pozostaje moralnie zła, ale eutanazja nie jest już zła bezwzględnie. Chodzi rzecz jasna o eutanazję dokonaną na osobie, która utraciła swą godność. W każdym razie, zabijanie ludzi nie jest, w tym ujęciu, złe bezwzględnie, lecz dzieli się na moralne i niemoralne. Moralnym zabójstwem jest wykonanie kary śmierci na mordercy. Niemoralnym, na przykład, umyślne uśmiercenie człowieka dla zysku.

Trzecia opcja przedstawia się tak – stwierdzamy, że tylko to działanie narusza ludzką godność, które polega na potraktowaniu człowieka z gatunku homo sapiens sapiens wyłącznie jak środka do celu. I dalej w tym duchu – możemy utrzymywać, że nie każde umyślne uśmiercenie podwójnego sapiensa jest potraktowaniem go wyłącznie jak środka do celu. Takim umyślnym uśmierceniem jest aborcja oraz uśmiercenie zamrożonego zarodka, ale już nie wymierzenie kary śmierci osobie skazanej na nią prawomocnym wyrokiem sądu. Status moralny eutanazji pozostaje jednak niejasny. Ktoś może bowiem, modyfikując nieznacznie stanowisko przedstawione w paragrafie 2, bronić jej moralnej i prawnej dopuszczalności, twierdząc, że eutanazję przeprowadza się dla dobra pacjenta, a tym samym traktuje się go nie tylko jak środek do celu, lecz także jak cel.

Czwarta opcja polega na uznaniu, że sam fakt naruszenia ludzkiej godności nie jest wystarczający do tego, by złe było działanie, którego skutkiem jest takie naruszenie. Idąc tym tropem, można by dodać, że jeśli dane działanie narusza godność osoby, która jest niewinna, to jest to złe działanie, a jeśli narusza ono godność osoby winnej, to, przeciwnie, nie jest to złe działanie.

Piąta opcja sprowadza się do uznania, że chociaż naruszenie ludzkiej godności jest złe, to nie każde umyślne uśmiercenie podwójnego sapiensa narusza ludzką godność, a tylko takie, które jest uśmierceniem niewinnej osoby ludzkiej z gatunku homo sapiens sapiens. Proszę zwrócić uwagę na poniższy cytat:

"Jest więc rzeczą konieczną podać znaczenie pojęcia "eutanazji", używanego w niniejszym dokumencie. Eutanazja oznacza czynność lub jej zaniechanie, która ze swej natury lub w zamierzeniu działającego powoduje śmierć w celu wyeliminowania wszelkiego cierpienia. Tak więc eutanazja wiąże się z intencją działającego oraz stosowanymi środkami.

W związku z tym trzeba ponownie zdecydowanie oświadczyć, że nikt ani nic nie może w żaden sposób zezwolić na zadanie śmierci niewinnej istocie ludzkiej, bez względu na to, czy chodzi o płód lub embrion, o dziecko, osobę dorosłą, czy starca, o osobę nieuleczalnie chorą, czy znajdującą się w agonii. Ponadto nikomu nie wolno prosić o taką śmiercionośną czynność, ani dla siebie, ani dla kogoś innego, powierzonego jego odpowiedzialności; co więcej, nikt nie może zgodzić się na to, bezpośrednio lub pośrednio. Nie może również takiej czynności prawomocnie nakazać lub zezwolić na nią żadna władza. Chodzi w tym przypadku o naruszenie prawa Bożego, o znieważenie godności osoby ludzkiej, przestępstwo przeciw życiu, zbrodnię przeciw ludzkości
".

W drugim akapicie został wyrażony nie tylko zakaz zadania śmierci niewinnej istocie ludzkiej, ale również zakaz zezwalania w jakikolwiek sposób na zadanie śmierci niewinnej istocie ludzkiej. Co więcej, z treści drugiego zakazu wynika, że nikt ani nic, a skoro nikt, to również i Bóg, nie może w żaden sposób zezwolić na zadanie śmierci niewinnej istocie ludzkiej. W powyższym cytacie, jak również w tekście Deklaracji o eutanazji, z którego on pochodzi, nie ma ani słowa o zakazie zadania śmierci istocie ludzkiej, na której ciąży jakaś wina. Załóżmy, że brak jakiejkolwiek wzmianki na ten temat oznacza, że nie jest zakazane zadanie śmierci istocie ludzkiej, na której ciąży jakaś wina. Przyjąwszy dość wiarygodną zasadę, że jeśli dane działanie nie jest zakazane, to jest ono dozwolone, otrzymamy wniosek, że dozwolone jest zadanie śmierci istocie ludzkiej, na której ciąży jakaś wina.

Sic!

Jaka wina? Wina za co? Cóż, nie wiadomo. Nie jestem złośliwy, dlatego nie sądzę, by chodziło o dowolną winę, choćby najbłahszą, na przykład związaną z przejściem przez pasy dla pieszych na czerwonym świetle. Przyjmijmy życzliwie, że w zacytowanym fragmencie idzie tylko i wyłącznie o osobę, która nie jest winna umyślnego uśmiercenia innego człowieka z gatunku homo sapiens sapiens. Odpowiednio do tego – przyjmijmy, że dozwolone jest zadanie śmierci istocie ludzkiej, która jest winna umyślnego uśmiercenia jakiegoś innego człowieka. Można stąd jak najbardziej poprawnie wyciągnąć wniosek, że dozwolone jest poddanie eutanazji terminalnie chorego człowieka, który jest winny umyślnego uśmiercenia jakiegoś podwójnego sapiensa, choćby nawet przedawniła się popełniona przez niego zbrodnia zabójstwa.

Cóż, nie sądzę, by Kościół zaakceptował powyższy wniosek. Dlatego przyjmuję, że coś jest nie tak z moją interpretacją faktu, że w zacytowanym fragmencie tekstu Deklaracji o eutanazji mowa jest wyłącznie o zakazie zadawania śmierci niewinnej istocie ludzkiej. Tylko co? Przecież w owym fragmencie wprost jest mowa jedynie o niewinnej istocie ludzkiej. Jeśli uznamy, że pomimo obecności przymiotnika „niewinnej” przy nazwie „istoty ludzkiej”, Deklaracja o eutanazji dotyczy każdej istoty ludzkiej, to wrócimy do stanowiska będącego koniunkcją dwóch tez: (a) że naruszenie ludzkiej godności (działanie naruszające ludzką godność) jest złe i że (b) umyślne uśmiercenie istoty ludzkiej jest naruszeniem ludzkiej godności. Z obu tych tez można wyciągnąć wniosek, że niezależnie od tego, czy umyślnie uśmiercamy nienarodzone dziecko, wielokrotnego zabójcę, notorycznego złodzieja, heretyka, gwałciciela – postępujemy źle.

Wracamy do punktu wyjścia.

Drogi czytelniku, jeśli dotarłeś do niego wraz ze mną, a ust nie schodzi ci pytanie, do czego w gruncie rzeczy zmierzają moje uwagi, to wiedz, że w kolejnym akapicie znajdziesz zadośćuczynienie dla swojej cierpliwości.

Otóż, jak głosi tytuł powyższej wprawki, idzie mi o relatywizm. Ten moralny. Bo są i inne jego odmiany. Moralna zaś głosi, że status moralny ludzkich działań nie jest bezwzględny, lecz względny. Że, mówiąc inaczej, dane działanie jest dobre bądź złe w zależności od tego, kto, wobec kogo i z jakiego powodu je podejmuje. Absolutysta moralny powiada przykładowo tak: "Zabijanie, jeśli dotyczy ludzi, jest złe bez względu na kto, kogo i w jakim celu zabija". Relatywista powiada inaczej: "Zabijanie, jeśli dotyczy ludzi, jest złe bądź dobre w zależności od tego, kto, kogo i w jakim celu zabija". Wyżej macie przykłady relatywistycznego przeciągania liny. Sądzę, że dość łatwo wskażecie, kto i w którą stronę ją ciągnie. Rzadko kiedy w pełni świadomie.

Tyle, na początek.



Brak komentarzy: