czwartek, 7 sierpnia 2008

Zamiast wprowadzenia

Zacznę skromnie. Od tekstu sprzed roku, opublikowanego gdzie indziej. Będzie o heavy metalu, skapnie coś z teologii. Tytułem rozgrzewki. Ale też po to, aby dać sobie czas, bo o ile przed założeniem bloga pomysły z mej łepetyny toczyły zawzięty bój o to, których z nich jako pierwszy w postaci stosownej notki spłynie z moich palców i zawiśnie na ekranie monitora, o tyle teraz, gdy blog już jest, pochowały się przerażone. Czekają na mój ruch, diablęta, wiedząc, że bez nich nie wykonam żadnego. Cholerny impas.


Brak komentarzy: