sobota, 30 października 2010

Okulary w rogowej oprawie

Zebrali się. Założyli. Nagrali. Wydali. Zmienili skład. Znów wydali. I ponownie zmienili skład. Rzecz jasna, nie mogli wiedzieć. Nikt nie mógł. Poza popaprańcami takimi jak ja i ty. Posłuchaj.

2007 – to dobry rok. Rok, w którym rozbłysły ślepia – gdzieś w jaskrawie cienistych wodach płodowych Pandory. W tymże roku John Leon, basista i miłośnik oldschoolowego heavy metalu, założył White Wizzard. Zwerbował kolegów. Za mikrofonem stanął James Paul-Luna. Ten sam, który potem odejdzie, aby założyć własny zespół. Na razie chłopaki nagrywają EPkę i teledysk do ‘High Speed GTO’, podpisują kontrakt z Earache Records. Debiutancki album – pod każdym istotnym względem ‘Over The Top’ – trafia do sklepów w 2010. Blask w ślepiach przybiera na sile. Ślepiom brakuje jednak ciała. Same ślepia to za mało. A nawet więcej – ślepia bez reszty jeszcze nie są ślepiami, lecz czymś w rodzaju kawałka układanki, który zyska właściwy sobie sens dopiero po ułożeniu całości. Tak czy inaczej przeważają pozytywne recenzje. Ktoś stwierdza, że White Wizzard nagrał taki album, jaki mogłoby nagrać Iron Maiden. I byłby to jeden z jaśniejszych punktów w dyskografii Dziewicy.

W teledysku do utworu tytułowego nie zobaczymy Jamesa Paul-Luny. Nie usłyszymy go też na płycie. On, James LaRue (gitara) i Tyler Meahl (perkusja) odeszli z zespołu w trakcie prac nad ‘Over The Top’ i założyli własny o nazwie ‘Sorcerer’, później przemianowany na ‘Holy Grail’. Wydali EPkę pt. ‘Improper Burial’, na której poza dwoma autorskimi utworami zamieścili covery ‘Exciter’ (Judas Priest) i ‘Fast As A Shark’ (Accept). Mniej więcej wtedy – gdzieś w listopadzie 2009 - ślepiom – a dokładnie pod nimi – wyrosły kły. Kiedy ukaże się ‘Crysis In Utopia’, po kłach zacznie ściekać jad. Chwilowo to jednak przyszłość.

W opisywanym ‘accident of birth’ riffy maczał również szwedzki Enforcer. Młodzi mieszkańcy socjalnego raju zadebiutowali w 2007 dwoma utworami, które trafiły na wydaną przez Heavy Artillery Records składankę ‘Speed Kills… Again’. Rok później wydali debiutancki ‘Into The Night’ zawierający speeeeeeed metal, korzeniami sięgający do NWOBHM, zagrany cholernie energicznie, szczerze i z tupetem właściwym niesfornej młodości. Zarówno ten, jak i następny krążek – ‘Diamonds’ (2010) – okazały się udanie nieudaną ucieczką ze wczesnych lat osiemdziesiątych. Ślepia promieniowały zwierzęcym zadowoleniem. Urosły im kończyny, zaczęły więc śmigać z prędkością zrywającą skórę z ciała i sadzić kilkunastometrowe susy nad przepaściami w labiryncie Pandory. Szwedzi nie mieli o tym żadnego pojęcia. Bo nie mogli mieć. Wszak nie wiedzieli, kim, tak naprawdę, są i jakie, tak naprawdę, znaczenie ma to, co robią. 19 października 2010 mieli zagrać w warszawskim klubie Stodoła jako suport gwiazdy wieczoru, którą był Blind Guardian. Nie przyjechali. Ślepia zawyły z rozpaczy. Okazało się, że zrezygnowali z udziału w trasie koncertowej niemieckich bardów. Na scenę wyszli muzycy Steelwing.

Zespół założyli rok wcześniej trzej członkowie szwedzkiego HellevatorRobby Rockbag (gitara), Alex Vega (gitara) i Oscar Ĺstedt (perkusja). Skład uzupełnili Riley (wokal) i Skürk (bas). Wygrawszy konkurs zorganizowany przez Rock The Nation, podpisali z NoiseArt Records kontrakt na nagranie i wydanie debiutanckiej płyty. ‘Lord Of The Wasteland’ – wyposażony w cudownie kiczowatą okładkę sugerującą postapokaliptyczną tematykę tekstów – trafił do odtwarzaczy metalheads w kwietniu następnego roku, promowany teledyskami do ‘Roadkill (… Or Be Killed)’ i ‘Illusion’. Ślepia zyskały łeb. Wraz z nim możliwie najpaskudniejsze oblicze, wielgachny jęzor i przepastne gardło wiodące do piekielnego żołądka. Występ w Stodole był udany – żywiołowo zagrane utwory wypadły jeszcze lepiej niż na płycie. Byłem tam – kiedy ręce słuchaczy powędrowały w górę w geście mano cornuta, jako jedyny usłyszałem ryk ślepiów, rozkoszujących się odżywczą symboliką tego cielesnego signifiant.

Siedem dni później do sklepów trafił debiutancki album Holy Grail. Nagranie i wydanie ‘Crysis In Utopia’ skompletowało ślepia, które odtąd były już czymś więcej niż tylko zlepkiem cielesnych puzzli poszukujących swojego telos. Ślepia przeistoczyły się w śmiertelnie groźny hypokeimenon: indywiduum, którego – tak jak ciebie i mnie - o niczym orzec nie można, ale które – inaczej niż my - może zeżreć, i zeżre, każdą inną organiczną ousia, którą spotka na swej drodze. Dlatego tutaj jesteśmy. Przed wrotami do labiryntu Pandory. Holy Grail nagrali wyśmienity album – idealną mieszankę klasycznego heavy i europejskiej odmiany power metalu, doprawioną szczyptą zagrywek rodem z melodeathu. Nie wiedzieli, że w ten sposób zakończą narodziny Ślepiszcza. Byli tylko znakami, nieświadomymi swej artefaktualności i nie zdającymi sobie sprawy z uwikłania swych znaczących działań w semantykę i pragmatykę spoza granic znanego im świata. Derrida się pomylił. W pewnym sensie (narzucającym się retrospektywnie) wytknął mu to Borges, cytując w ‘Zwierciadle tajemnic’ Bloya:

Każdy człowiek jest na ziemi po to, aby symbolizować coś, o czym nie wie, i aby stworzyć cząstkę lub górę z niewidocznych materiałów, które posłużą do zbudowania Państwa Bożego. (…) Nie ma na ziemi istoty ludzkiej, która by mogła stwierdzić z całą pewnością, kim jest. Nikt nie wie, co przyszedł robić na tym świecie, do czego odnoszą się jego poczynania, jego uczucia, jego wyobrażenia, ani jakie jest jego prawdziwe imię, jego niezniszczalne Imię w rejestrze Światłości. (…) Historia jest ogromnym tekstem liturgicznym, w którym litery i znaki ważą nie mniej niż całe wersety czy rozdziały, ale wartość jednych i drugich jest niemożliwa do określenia i głęboko ukryta”*.

Słyszysz? Nadchodzi. Przygotuj się. Otworzę wrota. Co? Pytasz, czy wiem, co robię? Czy wiem, kim jestem? Tam, w rzeczywistości, poza tekstem? Też wybrałeś porę. Słuchaj, jesteśmy tutaj między innymi dlatego, że Bloy z grubsza rzecz biorąc miał rację. „Żaden człowiek nie wie, kim jest”. Nieliczni, tacy jak my, mogą poznać fragmenty znaczonego innych osób, ale nasze własne znaczone pozostanie dla nas tajemnicą. Nikt nie może nam go zakomunikować. A żyć trzeba. Dlatego teraz wejdziesz do środka i ubijesz bestię. Niech tylko nie zmylą cię jej okulary w rogowej oprawie. Dość klasyczne.


*L. Borges, Dalsze dociekania, tłum. Andrzej Sobol Jurczykowski, Prószyński i S-ka, Warszawa 1999, s. 179.