wtorek, 25 października 2011

"Za garść zbawienia" w Nowej Fantastyce

W listopadowym numerze Nowej Fantastyki można przeczytać m. in. opowiadanie mojego autorstwa, zatytułowane "Za garść zbawienia". Tytułem zachęty przedstawiam fragment, dostępny również na stronie Nowej Fantastyki.

Za garść zbawienia (fragment)

"Kiedy rudowłosy mężczyzna, dosiadający konia o tarantowatej maści, wjeżdża pomiędzy pierwsze zabudowania, główna ulica Miasteczka Wszystkich Miasteczek jest jeszcze opustoszała.

Jeździec mija drukarnię, sklep narzędziowy, aptekę i dom pogrzebowy o nazwie „Wielka Cisza". Przed domem w trumnie opartej o ścianę leżą zwłoki mężczyzny; w szerokim czole umarlaka widnieje niewielki otwór, zapewne ślad po kuli. Zawieszona na dłoniach zmarłego tabliczka informuje, że pogrzeb Stanleya Burrowsa, złodziejaszka i oszusta, odbędzie się jutro w samo południe.

Rudzielec uśmiecha się pod nosem i drapie po porośniętej kępkami rudych włosów wąskiej szczęce. Zsiada z konia przed narożnym budynkiem, w którym mieści się salon fryzjerski. Zamiast golibrody w drzwiach pojawia się dziewczyna. Na widok nieznajomego cofa się, wyraźnie speszona. Ma na sobie szarobrązową marynarkę i zbliżoną kolorem spódnicę.

- Zawołaj ojca - mówi rudzielec i wchodzi do środka.

Dziewczyna, rumieniąc się, biegnie na piętro. Jej trzewiki stukają na drewnianych schodach. Chwilę później schodzi na dół posiwiały mężczyzna. Jest wysoki, barki ma jednak wąskie, sylwetkę zgarbioną, a spojrzenie zmęczone.

Przybysz siada na krześle postawionym przed lustrem.

- Golenie - mówi.

W milczeniu obserwuje, jak ojciec piegowatej blondynki zamyka drzwi i wygląda przez okno na ulicę, mrucząc pod nosem. W końcu jednak zabiera się za przygotowanie narzędzi. Z brzytwą i namydlonym pędzlem staje z posępnym wyrazem twarzy za oparciem krzesła. Otwiera usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale tylko potrząsa głową i bez słowa przystępuje do golenia.

Kwadrans później rudzielec wpatruje się w swoją bezwłosą, cofniętą i znienawidzoną dolną szczękę.

-Nadal wynajmuje pan pokój na piętrze?

Golibroda sięga po pas ze skóry i zaczyna ostrzyć brzytwę.

-To zależy, kto pyta - odpowiada.

Rudowłosy rozpina płaszcz, odsłaniając skrzyżowane na piersiach pasy z nabojami, a także pewną błyskotkę, którą nosi wpiętą w kamizelkę.

-Widziałem pana w Kansas - mówi ojciec pieguski. - Bodajże przed trzema laty. Zabił pan tam sześciu mężczyzn. W biały dzień. Z jednego rewolweru.

-W słusznej sprawie czy w złej sprawie?

Golibroda chowa pas i brzytwę do szuflady. Wyciera ręce w ręcznik.

-Golenie kosztuje dolara. Pokój pięć dolarów na tydzień.

(...)"

Całość w listopadowym numerze Nowej Fantastyki.

2 komentarze:

Bartek (BD) pisze...

Znalezione w sieci recenzje "Za garść zbawienia":

"Sekcję prozy polskiej otwiera Bartosz Orlewski ze swoim tekstem Za garść zbawienia, który, powiem to już na wstępie, stanowi nie tylko najlepszy materiał tego numeru, ale także jedno z lepszych opowiadań, które czytałem ostatnimi czasy. Do zapadłej dziury, gdzieś na Dzikim Zachodzie, przybywa główny bohater — rudowłosy rewolwerowiec Robert Betel, słynący ze swoich niezwykłych strzeleckich umiejętności. Szybko jednak okazuje się, że nie są one wyłącznie zasługą treningu, a Betel nie jest kolejnym awanturnikiem szukającym przygód. Wspaniały mariaż wątków historycznych (Tombstone, bracia Earp) i czysto fantastycznych (konstrukcja wieloświata), niezwykła dynamika opisów, czy w końcu kapitalna kreacja głównego bohatera — sprawia, że od tekstu nie sposób oderwać oczu. Owacje na stojąco!"

http://www.tworczosc.unreal-fantasy.pl/nowa-fantastyka-11-2011-795,a.html

"Jeśli chodzi o prozę polską, wypada pochwalić tekst Bartosza Orlewskiego. Za garść zbawienia to historia samotnego, ale nie ostatniego, rewolwerowca, który przybywa do Miasteczka Wszystkich Miasteczek celem wyeliminowania lokalnego mafioso. Opowiadanie nie grzeszy oryginalnością. Przyjemna w odbiorze przygoda rodem z Dzikiego Zachodu garściami czerpie z konwencji westernu, ale chyba właśnie o to autorowi chodziło. Widać, że Bartosz Orlewski oglądał westerny Sergio Leone, a także kinową wersję strzelaniny w O.K. Corral (Tombstone 1993; reż. George P. Cosmatos). Celem ufantastycznienia historii wprowadza do niej Drania i Innego – postacie potężne i nie z naszego świata, które od wieków, jak sądzę, grają ze sobą w ‘kosmiczne szachy’. Ów wątek zalatuje troszeczkę rozgrywką Jacoba z bratem (Lost), ale w sumie nie od dziś jesteśmy świadkami walki Dobra ze Złem".

http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2011/12/09/nowa-fantastyka-112011/


"Zaczynamy od tekstu Bartosza Orlewskiego (naszego nowego szortopisarza) Za garść zbawienia. Muszę przyznać, że musiałem zajrzeć do czasopisma, żeby sobie przypomnieć o czym było to opowiadanie. Niestety będę musiał robić to raz po raz przygotowując to omówienie. Bo niewiele pamiętam jeśli chodzi o opowiadania. Wracając do Orlewskiego, wiem, że dobrze mi się to czytało, płynnie, miejscami nawet mi się podobało, dlaczego więc nic nie pamiętam? Za letni tekst? Zbyt poprawny w masie? Nie wiem".

http://szortal.com/node/960

Bartek (BD) pisze...

"Za garść zbawienia" Bartosza Orlewskiego - najlepsze z polskich opowiadań w numerze. Tekst oparty na ciekawym pomyśle. Podoba mi się też surowość przedstawionego świata i ukazanego zła - prostego i brutalnego, w pewien sposób wszechobecnego w życiu bohaterów (podobnie jak "Krwawym południku" Mc Carthyego).

http://www.fantastyka.pl/10,5749.html

"Akcja Za garść zbawienia Bartosza Orlewskiego toczy się w realiach stylizowanych na Dziki Zachód. Pomysł ostatnio dość chętnie eksploatowany. W pierwszej chwili odniosłam wrażenie, że „gdzieś już to czytałam”, skojarzenia pomknęły w kierunku serii opowiadań zamieszczonych kiedyś na Efantastyce przez jednego z naszych byłych redaktorów. W miarę, jak zagłębiałam się w lekturę, to podobieństwo stopniowo malało. Tekst Orlewskiego okazał się bardzo ciekawą i, w gruncie rzeczy, oryginalną historią, wykorzystującą wprawdzie znany wątek teologiczny, ale rozpatrywany w nieznany mi dotąd, nietypowy sposób. Połączenie owego motywu z innymi, niż zazwyczaj, realiami, także wywołuje efekt „świeżości”. Zakończenie mnie zaskoczyło i pozostawiło z nurtującymi pytaniami".

http://efantastyka.pl/art_nowa-fantastyka-nr-11-350-2011

„Za garść zbawienia” Bartosza Orlewskiego trzyma klimat westernu, zaciekawia, ale – na końcu – rozczarowuje. Rewolwerowcy, szeryf, kobiety, bogowie/diabłowie, wielkie pytania o egzystencję – może się przejeść, choć realia dają naprawdę dobre fundamenty pod nietypowe i zaskakujące opowiadanie.

http://www.qfant.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=4626%3A%E2%80%9Enowa-fantastyka%E2%80%9D-11%2F2011

"Najlepszą recenzją opowiadania Bartosza Orlewskiego jest to, że w kilka dni po jego lekturze nie byłem w stanie powiedzieć, o czym ono było. Historia kowboja-mordercy-mściciela-pionka-w-ręku-potężnej-istoty zupełnie przeszła bokiem. Za garść zbawienia może nie jest złe, ale kompletnie niczym się dla mnie nie wyróżnia".

http://shadowmage.nast.pl/2011/11/nowa-fantastyka-112011/