sobota, 25 lutego 2012

"Atlas" w Szortalu

Szortal opublikował kolejny tekst mojego autorstwa. "Atlas" jest nową - skróconą, odmiennie zakończoną i zatytułowaną - wersją opowiadania-recenzji pt. "Malocchio". Moim zdaniem, lepszą, bo zgrabniej i krócej napisaną. Zamiast 6476 znaków (ze spacjami) tylko 4921 znaków (ze spacjami). Zwyczajowo już zachęcam do lektury fragmentem:

"(...)

Zaciskam palce na obitej skórą kierownicy. Oblizuję wargi. Wciskam pedał gazu. Z głośników płyną gitarowe riffy. W stylu Czarnego Sabatu i Tęczy. Wyeksponowana linia basu. Plumkające w tle Hammondy. 'Cloudbreaker' tętni atmosferą muzyki rockowej sprzed stu lat.

Spoglądam w boczne lusterko. Dziewczyna nadal stoi przed recepcją. Przyspieszam, zapalając papierosa. Kiedy dojeżdżam do krawędzi skarpy, rozbrzmiewają pierwsze takty solówki, a wtedy następuje przejście. Znika ustępujący żarłocznej ciemności pustynny pejzaż. Znikają motel i stacja benzynowa muskane wątłym blaskiem słabnącego słońca. Rozpływa się widmowe miasteczko. W bocznym lusterko widzę jedynie Ojca i Syna pogrążonych w dyspucie. Znak, że jestem w tekście drugiego utworu.

Mknę krętymi ścieżkami basu. Epicko skrojone chórki przetaczają się pod smolistym sklepieniem niczym burzowe chmury. Ciemne niebo rozjaśniają błyskawice tańczące dookoła osób boskich wykłócających się o szczęśliwe zakończenie dramatu zbawienia i potępienia. Z wybornej gitarowej solówki, na którą wjechałem z poślizgiem, skręcam w stronę kolejnego utworu. Już słyszę krzyki i jęki. Głodnych i chorych. Umierających. Las ich rąk uderza o podwozie samochodu. Coś zgrzyta. Wzdrygam się i przyspieszam. Wjeżdżam w 'Hungry People'.

(...)"

Brak komentarzy: