piątek, 13 lipca 2012

Cyborg

...w 1410 roku na polach Grunwaldu cyborg Mszczuj ze Skrzynna zabił w walce cyborga Ulricha von Jungingena. W 1633 roku cyborg Galileusz został skazany przez trybunał inkwizycyjny na karę dożywotniego aresztu domowego za publiczne głoszenie uznanej za heretycką heliostatycznej teorii Mikołaja Kopernika, skądinąd też cyborga. W 1749 roku pewna cyborżka zostawiła Casanovie zapisaną diamentem na szybie wiadomość: "O Henriecie też zapomnisz". W 399 roku przed narodzinami Chrystusa, jednego z cyborgów ukrzyżowanych gdzieś pomiędzy 30 a 33 rokiem naszej ery, cyborg o wyglądzie satyra, nauczyciel Platona, wypił cykutę, wykonując tym samym wyrok śmierci wydany przez ateński sąd. Od 41 do 47 roku p. n. e. cyborżka Messalina organizowała huczne orgie seksualne, w których sama brała ochoczo udział. W pierwszej połowie XX wieku w porewolucyjnej Rosji wskutek rządów cyborga Stalina życia straciło około 20 milionów cyborgów. W latach pięćdziesiątych cyborg Billy Graham urządzał na parkingach w Los Angeles wielotysięczne nabożeństwa. W stacjach radiowych puszczano "That’s All Right (Mama)” cyborga Elvisa, a w kinach można było obejrzeć „W samo południe” z cyborgiem Garym Cooperem w roli głównej...

"My body is an electronic virgin. I incorporate no silicon chips, no retinal or cochlear implants, no pacemaker. I don't even wear glasses (though I do wear clothes). But I am slowly becoming more and more a Cyborg. So are you. Pretty soon, and still without the need for wires, surgery or bodily alterations, we shall be kin to the Terminator, to Eve 8, to Cable... just fill in your favorite fictional Cyborg. Perhaps we already are. For we shall be Cyborgs not in the merely superficial sense of combining flesh and wires, but in the more profound sense of being human-technology symbionts: thinking and reasoning systems whose minds and selves are spread across biological brain and non-biological circuitry"*.

Na początku XXI wieku Andy Clark - autor książki "Natural-born Cyborgs", z której pochodzi zacytowany fragment, jak większość z nas mający wtedy ciało będące elektroniczną dziewicą - stwierdził, że ludzie, a ściślej ludzie z gatunku homo sapiens sapiens są, dosłownie, cyborgami: biologicznymi istotami zdolnymi, i ewolucyjnie przystosowanymi, do używania artefaktów, i to do używania ich w sposób niwelujący różnicę między artefaktem a ciałem użytkownika. Bezpośrednie połączenie ludzkiego układu nerwowego z artefaktem wyposażonym w odpowiedni interface miało być jedynie szczególnym przypadkiem cyborgizacji - wymagającą chirurgicznej interwencji modyfikacją tzw. body image i body schema.

Polubiłem ten koncept od pierwszego wejrzenia.

Człowiek z ołówkiem w dłoni, pochylony nad kartką papieru, rozwiązuje matematyczne zadanie. Jest cyborgiem. Człowiek z zegarkiem na ręce - spogląda na podświetloną tarczę. Jest cyborgiem. Człowiek kartkujący słownik w poszukiwaniu słowa, którego treść chce sobie przypomnieć. Jest cyborgiem. Człowiek wbijający gladius w brzuch innego. Jest cyborgiem. Człowiek pobudzający swą łechtaczkę wibratorem. Jest cyborgiem. Człowiek obsługujący ręczną skrzynię biegów - jest cyborgiem. Człowiek piszący wiersz w edytorze tekstu. Jest cyborgiem. Człowiek komunikujący się przez telefon komórkowy. Jest cyborgiem. Człowiek korzystający z treści WWW za pomocą interface'u wyświetlanego na siatkówce oka. Jest cyborgiem. Człowiek sterujący swoim domem za pośrednictwem nadajnika połączonego z układem nerwowym. Jest cyborgiem.

Fajna sprawa.

W wędrówce przez ludzkie natury i odpowiadające im światy, byliśmy (tylko lub aż) dziełami bogów, Boga, Natury, Absolutu, historii, kultury, społeczeństwa, ewolucji. Niedawno zaś zostaliśmy cyborgami.

Nice. Swoiste gestalt switch.

Ciekawe, czym zostaniemy w przyszłości? - pomyślałem po lekturze książki Clarka. I jak zmieni się nasza przeszłość? W końcu, jak to ujął Richard Rorty, "there is nothing deep down inside us except what we have put there ourselves". Zaraz też przyszło mi do głowy, że przeciwko temu dictum zaprotestowałby cyborg Arystoteles. Reedukowany w zakresie nagromadzonej przez 2000 lat filozoficznej pojęciowości, gdyby mimo wszystko pozostał tu i ówdzie arystotelikiem, rzekłby, że przecież deep down inside (esencjalnie, w jego słowniku) to my jesteśmy właśnie cyborgami. Zatem człowiek pobudzający swą łechtaczkę wibratorem robi to, do czego został ewolucyjnie przystosowany - mianowicie, wykorzystuje pewien artefakt w sposób niwelujący różnicę między ciałem użytkownika a samym artefaktem. Postępuje cyborgicznie. W zgodzie ze swą naturą. Jak przystało na dobrego cyborga.

Kilkadziesiąt lat później postanowiłem to sprawdzić. Nie, nie ten numer z komunią łechtaczki i wibratora. Zadzwoniłem do wskrzeszonego Arystotelesa, aby zapytać, czy pozostał tu i ówdzie arystotelikiem. Nikt nie odbierał przez dłuższą chwilę. Potem włączyła się poczta głosowa. Poznałem ten głos. Mąż wróci z kliniki za miesiąc, powiedziała osoba, którą znałem ze zdjęć w kolorowych magazynach, z wywiadów telewizyjnych oraz kontrowersyjnych filmików publikowanych w sieci. Kiwnąłem głową, jakby mój gest miał jakieś znaczenie, i rozłączyłem się. Wtedy sobie przypomniałem - nazwę kliniki i rodzaj operacji, jakie się w niej przeprowadza. Nabrałem pewności, że pomimo wchłonięcia ogromnej sterty filozoficznych konceptów Arystoteles pozostał tu i ówdzie arystotelikiem.


*Andy Clark, Natural-born cyborgs: Minds, Technologies and the Future of Human Intelligence, Oxford University Press 2001, s. 5

Brak komentarzy: