czwartek, 6 grudnia 2012

"Chłopaki rzeźnika" w Niedobrych Literkach

Zapraszam do Niedobrych Literek, gdzie w ramach pierwszej z trzech mikołajkowych aktualizacji, obok tekstów Karola Mitki ("Warszawskie niespodzianki") i Tomasza Czarnego ("6.XII.Śmierć"), opublikowano moich "Chłopaków rzeźnika", krótkie opowiadanie o wierze, nadziei, miłości, świętym Mikołaju i gangsterach.

"Przed spotkaniem z synem Manny’ego Rzeźnika, Michael Gravano, nazywany przez przyjaciół, wrogów i elfy „Mikim”, leżał w kompletnych ciemnościach z Biblią pod ręką, paląc papierosa za papierosem i rozmyślając karkołomnie. Za oknami świat wkraczał w lata pięćdziesiąte.

O zmierzchu Michael myślał o swojej zmarłej żonie, przez resztę nocy o córce, która umierała w szpitalu na raka. W początkowym okresie choroby życie Jenny podzieliło się na okresy narkotycznej ulgi i niewymownego cierpienia. Obecnie sprowadzało się tylko do tego drugiego. Lekarze byli bezradni.

Z łóżka wygramolił się dopiero po południu. Wypalił ostatniego papierosa, wziął zimny prysznic i przystrzygł bujną, śnieżnobiałą brodę. Potem założył swój najlepszy czerwono-biały garnitur. Siedząc w taksówce, zmęczony myśleniem o żonie i córce, a nade wszystko zawstydzony własną niemocą w obliczu cierpienia Jenny, pomyślał dla odmiany o zdarzeniu sprzed lat.

W 1944 roku trafił do Europy jako żołnierz amerykańskiej armii. Pewnej nocy, gdy z okopu obserwował błyszczący bielą las, w którym znajdowały się stanowiska nieprzyjaciela, usłyszał za plecami głos Manny’ego. Rzeźnik uśmiechał się szeroko. Miał końskie zęby i ogromne dziąsła o wyglądzie norweskich fiordów. Pachniał jatką. (...)"

Więcej w Niedobrych Literkach.

Brak komentarzy: