piątek, 1 listopada 2013

"Nawiedzony" w Niedobrych Literkach

Krótko. "Nawiedzony" w Niedobrych Literkach. Bardzo nawiedzony "Nawiedzony". W dodatku mój. Zachęcam do lektury i zadumy. 

"Nawiedzony"

"Dom stał na końcu ulicy pod niebem odartym z pogodnych barw. Kiedy byłem dzieckiem, wyglądał zwyczajnie – dwupiętrowy budynek z garażem. Po dwudziestu latach dorósł do swojej potwornej natury.

Bill gwizdnął z wrażenia. 

– Ogromny – powiedział.

– Będzie większy, jeśli czegoś nie zrobimy – odparłem i zagrodziłem drogę dwójce dzieci. 

Chłopiec, przebrany za rycerza Jedi, nadstawił worek z motywem dyni. Dziewczynka w stroju wilkołaka uniosła pleciony koszyk, którego dno było zasłane batonikami. – Nic z tego gówniarze – warknąłem i kazałem im spieprzać. Uciekli, nie oglądając się za siebie. Bardzo dobrze. Uciekajcie, pomyślałem i zacisnąłem pięści. 

Spojrzałem na dom. Łypał na nas trzema rzędami ogromnych okien, owalnych jak owadzie ślepia.

Stary drań zabrał moich przyjaciół.

I sprawił, że świat o nich zapomniał. (...)"


*Powyższy obrazek pochodzi stąd i należy do domeny publicznej.

niedziela, 8 września 2013

Saul i rogate dłonie

"Saul", mój stary tekst, po trafnych i cennych poprawkach Marka Grzywacza, zawisł w Niedobrych Literkach jako przykład atmosferycznego bizarro. Natomiast Szortal opublikował nową, skróconą wersję "Starczych dłoni, rogatych pięści" - szorta o kłopotliwych pensjonariuszach pewnego przybytku. 

"Saul"

"(...) Śniadanie zjedli na tarasie z widokiem na zapuszczony ogród. Francuskie tosty z dżemem i bitą śmietaną. Specjalność Saula. Potem poszli na spacer. Było słonecznie i ciepło. Delikatny wiatr kołysał złotawymi koronami drzew. Na początku szli w milczeniu, które ku ich obopólnemu, choć przeżywanemu z osobna zadowoleniu wcale nie było krępujące. W pewnej chwili Saul poznał jej imię. Astiala-Wegna. Skrócił do je do „Astia”. Brzmiało dziwnie w jego ustach. Dziewczyna chichrała się, jak próbował wymówić je poprawnie. Dał sobie spokój.

Skręcili właśnie w polną dróżkę wiodącą do pobliskiego miasteczka, gdy Astia, mimowolnie kalecząc ojczysty język Saula, zaczęła wyjaśniać powody swojej wizyty. Był trochę zaskoczony, bo w swej opowieści sięgnęła głęboko w przeszłość obcego mu świata. Nie kojarzył miejsc, osób i wydarzeń. Ale słuchał życzliwie. Kiedy zamilkła, usiadła na szerokim pniu, który stał na rozstaju dróg. Odgarnęła z czoła grzywkę rudych włosów i popatrzyła badawczo na Saula. Saul stał z rękoma splecionymi za plecami, zastanawiając nad odpowiedzią. Pytanie wciąż wisiało w powietrzu. Astia spoglądała wyczekująco. Saul marszczył brwi. W nozdrzach buzowało mu rześkie powietrze. W oddali, bliżej miasteczka, rozległ się dźwięk klaksonu.

Saul wiedział teraz więcej. Przynajmniej tak mu się wydawało. Nęciła go opowieść dziewczyny. Wypowiedziane przez nią krajobrazy. Odmalowane w namiętnych barwach krainy. Pradawne, pełne niebezpiecznych tajemnic i geopolitycznych problemów rozwiązywanych za pomocą mieczy i zaklęć. Przez moment chciał, aby Astia walczyła po właściwej stronie. Potem uznał, że nie ma to żadnego znaczenia. Nie tutaj, nie dla niego. Może nawet nigdzie. Nie zwerbalizował tych myśli. Wciąż uparcie milczał, smakując wspomnienie słonecznej doliny i majaczących u jej kresu górskich szczytów oraz wież roztaczających karmazynową poświatę. Ujrzał to wszystko po drugiej stronie dziury w piwnicznej ścianie. Przez kilka rozkosznie długich chwil oddychał obcym powietrzem. Potem… (...)"

"Starcze dłonie, rogate pięści"

"(...) Kupiłem trzy paczki paprykowych chipsów oraz sześciopak europejskiego piwa. Potem zadzwoniłem do chłopaków z zespołu. Upewniłem się, że wszystko gra i wróciłem do samochodu. Po trzydziestu minutach jazdy zatrzymałem się przed główną bramą pilnie strzeżonego domu starców. 

Posiadłości pilnowali ochroniarze w szytych na miarę garniturach. Przeszukali mnie dokładnie. Prześwietlili na wylot. Pozwolili sobie nawet na akcję z gumową rękawiczką na szponiastej dłoni i mną stojącym w rozkroku, w pokoiku bez okien, ze spodniami i bokserkami opuszczonymi do kostek. Niczego nie znaleźli. Poza resztkami gówna. Gdy bokserki i spodnie wróciły na swoje miejsce, dwóch mięśniaków zaprowadziło mnie do sali, w której czekał mój ojciec.

Staruszek siedział z kolegami przy okrągłym stole. Było ich tam siedmiu, w całym pomieszczeniu zaś około dwudziestu. Oglądali telewizję, grali w gry planszowe, plotkowali, niektórzy drzemali, inni snuli się od ściany do ściany, wodząc dookoła pustym wzrokiem. Kilku rozpoznałem. Starzy, pomarszczeni, siwowłosi. Podcięto im skrzydła, odebrano przyszłość i świat, o który nieustannie ze sobą walczyli, a potem umieszczono ich w miejscu, które kradło wspomnienia, nie dając w zamian nic wartościowego. (...)"

czwartek, 1 sierpnia 2013

"Bezprawie" w Qfancie

W 21 numerze dwumisięcznika Qfant można przeczytać moje opowiadanie pt. "Bezprawie" - lovecraftowski western, zainspirowany twórczością Joe'ego Lansdale'a i Lairda Barrona

"Stawiając ostrożnie kroki na drewnianej kładce, przerzuconej nad strumieniem błota, Nero zerknął w lewo i zobaczył wysokie wieże pod skrawkiem bezchmurnego szkarłatu. Powykręcane niczym okaleczone artretyzmem palce, sięgały ku sklepieniu przypominającemu falującą kotarę. I były równie realne jak zasnute szarymi chmurami niebo, cuchnące końskim łajnem Armadillo i szeryf Bloomington, który po zejściu z kładki stanął z założonymi rękami pod zadaszeniem swojego biura.

Nero jeszcze przez chwilę napawał się widokiem obcego świata, nie zważając na deszcz spływający strugami z szerokiego ronda kapelusza. Potem dołączył do przyjaciela. (...)"

Więcej tutaj

piątek, 19 lipca 2013

Mocno, brutalnie i angażująco...

Ponad cztery tysiące pobrań w niecały miesiąc. Pierwsze recenzje. Niezmiennie pozytywne. W tym dwie bardzo szczegółowe. O moim opowiadaniu, zatytułowanym "Czerń i ostrogi", autor jednej z nich napisał tak:

"Mocne-nocne opowiadanie, brutalne i angażujące. I bardzo klimatyczne. Zombie na Dzikim Zachodzie już były, ale tutaj dochodzi kilka nowych elementów, które tworzą zupełnie nowy klimat, bardzo przytłaczający. Ciężkie opowiadanie, do którego radzę się przygotować po wcześniejszych humoreskach, inaczej można stracić naprawdę dużo z lejącej się z każdego akapitu atmosfery. Proszę o więcej".

He made my day!

"Zombiefilię" można ściągnąć w formatach pdf, epub i mobi z wydaje.pl

*Powyższe zdjęcie przedstawia Johna Petersa Ringo, słynnego rewolwerowca, którego zagadkowa śmierć zainspirowała mnie do napisania "Czerni i ostróg". W opowiadaniu pojawia się też tajemniczy L. B. Blackwood, pomyślany jako hołd dla Lairda Barrona, amerykańskiego twórcy weird fiction. 

Zdjęcie pochodzi stąd. 

sobota, 29 czerwca 2013

Premiera "Zombiefilii"

Gdy to napisałem - a przez "to" rozumiem tekst, który teraz czytasz - było już po północy. Skończyłem oglądać dziesiąty odcinek "American Horror Story: Asylum" i pomyślałem, że zaraz zabiorę się za lekturę "Wurta" Noona albo dokończę "Ocean at the End of the Lane" Gaimana, albo sięgnę ponownie po jedno kunsztownych z opowiadań Lairda Barrona, Joela Lane'a lub Simona Strantzasaoczywiście, zaraz po sprawdzeniu swojego profilu na Facebooku, przeczytaniu newsa o publikacji "Zombiefilii" i napisaniu na blogu, że pierwsza rodzima antologia poświęcona żywym trupom została udostępniona do ściągnięcia na wydaje.pl w formatach pdf, epub i mobi. Ostatecznie, po krótkim namyśle, wróciłem do łóżka z "Zombiefilią"

wtorek, 18 czerwca 2013

Spis treści "Zombiefilii"

Premiera "Zombiefilii", pierwszej polskiej antologii poświęconej tematyce zombie, została zaplanowana na ostatni weekend czerwca. Spis treści wygląda następująco: 

Kazimierz Kyrcz Jr - Wstęp
Dawid Kain – Anioły zjedzą wiosnę
Magdalena Maria Kałużyńska – Die Hard
Sylwia Błach – Głód
Marcin Rojek – Jak ja ich nie cierpię
Paweł Waśkiewicz – Relikt epoki
Aleksandra Zielińska – Deus ex machina
Paulina Kuchta – Widzę cię, widzę was
Paulina Kuchta – Amanda
Artur Olchowy – Zabieg na całe ciało
Paulina J. Król – Drosera animalia
Michał Stonawski – Druga strona medalu
Michał Stonawski – Powtórne przyjście
Grzegorz Gajek – Skorupa
Karol Mitka – Aby sprawiedliwości stało się zadość
Łukasz Radecki – Trójca. Oto słowo moje.
Marcin Podlewski – Inspekcja
Robert Rusik – Gajusz
Artur Kuchta – Życie pozagrobowe
Krzysztof T. Dąbrowski – Zombiczny dla poszczątkujących
Magdalena Maria Kałużyńska – RPG
Maciej Kaźmierczak – Kto pyta, ten błądzi
Rafał M. Skrobot – Stasio
Rafał Christ – Rudy
Bartosz Orlewski – Czerń i ostrogi
Carlton Mellick III – Cytrynowe noże i karaluchy

W powyższym spisie mój tekst uplasował się na przedostatniej pozycji. 













wtorek, 4 czerwca 2013

Wyniki konkursu "Zombiefilia"

Ogłoszono wyniki konkursu na opowiadanie do "Zombiefilii", pierwszej polskiej antologii poświęconej tematyce zombie. Drugie miejsce zajął mój tekst pt. "Czerń i ostrogi". Więcej informacji można znaleźć na facebookowym profilu konkursu.

EDIT: 

Organizatorzy konkursu przygotowali trailer antologii. Filmik można obejrzeć tutaj

poniedziałek, 27 maja 2013

Wheels Of Terror Made In Belfast

Spolegliwi. Rzetelni. Reliabilni. Przynajmniej od czasów "Dogs Of War”. Po trzydziestu latach istnienia wydają dwudziesty krążek i nie zawodzą moich oczekiwań. Brzmią potężnie. Grają zawadiacko, jakby znów mieli po dwadzieścia kilka lat. W tytułowym "Sacrifice”, stoczniowym "Made In Belfast” i czołgowym "Wheels Of Terror” riffują niemalże thrashmetalowo, w nietypowej dla siebie kategorii wagowej. Jest naprawdę ciężko. Ale to nadal Saxon. Sprawdzona brytyjska marka. Nie zapomnieli o wpadających w ucho melodiach i chwytliwych refrenach. W tekstach postawili na typową dla siebie tematykę. Aztekowie, budowniczowie Titanica i szybkie samochody. Historia i rock n’ roll. Saxon w pigułce. 

Saxon - Sacrifice (2013/EMI)

środa, 8 maja 2013

Antologia "Bizarro Bazar"

Wczoraj ruszyła na Allegro przedsprzedaż antologii "Bizarro Bazar" przygotowanej przez ekipę Niedobrych Literek. 22 opowiadania zagranicznych i rodzimych twórców. Sprawdzone nazwiska, znane miłośnikom horroru i literatury zdecydowanie zakręconej: Edward Lee, Carlton III Mellick, Cameron Pierce, Dawid Kain, Kazimierz Kyrcz Jr, Jan Maszczyszyn! Spis treści - tutaj. Pochwalę się, że znajdziecie tam również moje opowiadanie pt. "Caleb". Autorem grafiki na okładce jest  Ed Mironiuk.

"Caleb" by Bartosz Orlewski

"Parę dni temu krągłodupne jednojajowe trojaczki otrzymały od Caleba propozycję nie do odrzucenia. Caleb, mój przyjaciel, siedział wtedy w barze, nad talerzem, na którym stygły dwa sadzone jajka i kawałek chudego boczku podsmażonego na patelni. Poprosił kelnerkę o dolewkę smoliście czarnej kawy i powiedział do sióstr:

– Daję wam czas do zmierzchu. Potem będę niemiły.

Dziewczyny zaczęły się naradzać. Caleb wyjął z wewnętrznej kieszeni marynarki niewielką książkę, położył ją na stole, otworzył na stronie zaznaczonej zakładką, musnął palcem wersy, które wczoraj wieczorem pieścił wzrokiem wytrawnego czytelnika fikcji. Następnie uśmiechnął się do pierwszego akapitu, a drugi, nie mniej smakowity, podrapał po literkach drżących jak pies molestowany przez pchły.

– Spokojnie – mruknął pod nosem. – Zaraz będzie wiadomo, na czym stoimy.

Zaszeleściłem kartkami, obserwując siostrzyczki z głębin tekstu. Trojaczki zamilkły, jedna z nich zakasłała i zabębniła o plastikowy blat szponiastymi paznokciami.

– Nic z tego – powiedziała w imieniu swoim i sióstr. Caleb, wytarłszy usta i palce serwetką, sięgnął po wykałaczkę.

– Świetnie – odparł, grzebiąc nią pomiędzy pożółkłymi od kofeiny zębami. – Rozumiecie, że nie działam sam. Mam partnera, a on ma swoje… potrzeby. Bardzo specyficzne.

Środkowa siostra pokiwała głową.

– Doskonale to rozumiemy, panie Caleb. My również mamy – ściszyła głos i mrugnęła zalotnie okiem – niebagatelne potrzeby. Walczymy w słusznej sprawie i chociaż przywykłyśmy do przemocy, z dwojga złego wolimy pieprzyć się do upadłego niż zabijać.

(...)"

Całość - zapewniam, że smakowita i bardzo dziwna - w "Bizarro Bazar".

czwartek, 2 maja 2013

"Jeff" w Niedobrych Literkach

Do Niedobrych Literek zawitał "Jeff". Mój "Jeff". Bizarro western. Zapraszam do lektury.



"Zwłoki leżały tam, gdzie zostawił je wczoraj. Na głównej ulicy. Twarzą do ziemi. Pokryte warstwą pyłu. Okupowane przez robactwo. Cuchnęły. Spoglądał na nie przez dłuższą chwilę. Potem wypluł słomkę. Wyjął z kieszeni brudną chustkę. Zdjął kapelusz, przetarł czoło i skronie. Przetłuszczone włosy przeczesał dłonią. Wsunął do ust papierosa i ruszył do burdelu.

Mimo wczesnej pory powietrze było gorące jak oddech Szatana. Zapach potu mieszał się z odorem rozkładu. Piach chrzęścił pod butami. Budynki straszyły cmentarną ciszą. Nad ruinami kościoła krążyły sępy.

Jim uwiązał wierzchowca przed wejściem, w cieniu rzucanym przez dziurawe zadaszenie, i wszedł do środka. Gdy przekroczył próg, wygrzebał z torby srebrną zapalniczkę i zapalił. Ostatni, pomyślał z żalem i skręcił za bar. Zakurzona butelka whisky wylądowała na popękanym kontuarze. Obok spoczęły trzy brudne szklanki. Z ostatniej usunął pajęczynę i martwego pająka, poplamioną szmatą wytarł pozostałe. Potem napełnił złotawym trunkiem. I opróżnił. Zaciągnął się papierosem, wypuścił dym i powtórzył całą procedurę. W końcu na dnie butelki zostało tylko kilka kropel.

Sępy wylądowały na ulicy, obok gnijącego ciała. Jim poczuł burczenie w brzuchu. Westchnął i wszedł na zaplecze, gdzie mieściła się kuchnia, a raczej jej nędzne resztki, skrojone na miarę pożeranego przez pustynię miasteczka. Przeglądał zapleśniałą zawartość leżącej na podłodze szafki, gdy ktoś dwukrotnie strzelił z rewolweru. Jim przywarł do ściany, wyciągnął z olstra Colta Peacemaker. Następnie zbliżył się do drzwi i wyjrzał zza framugi. Po przeciwnej stronie sali, kołysząc się na szeroko rozstawionych nogach, stał Henry Pulavsky. Koń leżał na prawym boku, targany przedśmiertnymi spazmami. Henry wycelował i strzelił ponownie. Pocisk wbił się w ścianę tuż obok głowy Jima. Mężczyzna skoczył za bar, uderzając plecami w półkę, na której stały puste butelki. Zabrzęczało pękające szkło. Napastnik zaszurał nogami i pociągnął za spust. Kurek uderzył w pustą komorę.

Raz. Drugi. Trzeci.

Zrobiło się cicho. Brzęczały muchy. Skrzypiały deski. Wiatr hulał na ulicy.

Jim wyprostował się i wymierzył. Starannie, bez pośpiechu. Henry gapił się na bezużyteczny rewolwer. Nie oddychał. Był przecież martwy. Mimo to rozchylił usta, wypluł kłębiące się na języku robaki i…

…nie zdążył nic powiedzieć. Kula trafiła go w czoło, wyszła z drugiej strony, zabierając ze sobą rozorany mózg. Jim odciągnął kurek, skierował lufę na podrygujące zwłoki.

– Jest coraz gorzej – mruknął.

Było.

Burdel przechodził przemianę. Poprzewracane stoły i krzesła wracały na swoje miejsce. Za barem znów wisiało okazałe lustro. Ze ścian sterczały poroża i zwierzęce czaszki. Na półkach tłoczyły się pełne butelki i błyszczały starannie wypolerowane szklanki. Zapach tytoniu i perfum drażnił nozdrza. Wnętrza odzyskiwały dawny sznyt.

(...)"

Więcej w Niedobrych Literkach.

*Facet na zdjęciu, skądinąd bardzo podobny do Jeffa, to Luke Short, hazardzista, rewolwerowiec, biznesmen, kumpel Wyatta Earpa i Bata Mastersona


środa, 24 kwietnia 2013

Magiczne Latarnie i Chemiczny Blues

Tytuły piosenek, teksty, klip do “Dead City Radio”, wreszcie sama muzyka, przepuszczone przez moją wyobraźnię, zalatują metaliczną wonią fabryki, piekielnie słodkim aromatem potu z błoniastych skrzydeł futurystycznej seks-maszyny, radioaktywnym pyłem nawiewanym z post-nuklearnej pustyni, kiczem lateksowych potworów i stęchlizną porzuconych dekoracji do starych filmów grozy. Spolegliwa robzombiszczyzna. Odrodzona z halucynogennej kreski niczym feniks z popiołów, powróciła z garścią industrialnych hitów, aby opowiedzieć nam o świecie "Magicznych Latarni i Chemicznego Bluesa”. O świecie, w którym "X stands of the unknown and Y is the zero”. Jest dziwnie, strasznie i zabawnie. Nade wszystko zaś rock n’ rollowo. Monstra zerkają zza każdego riffu i bitu, szczerząc kły i wybijając szponami rytm do bluźnierczych historyjek grozy. W "Ging Gang Gong De Do Gong De Laga Raga" Rob śpiewa: Strapped behind the wheel of a flat-bed truck / A payload of pussy and Peking Duck / High on the fumes and high on the gas / Rally round the girl with the skull on her ass... Zostaliście ostrzeżeni. 

Rob Zombie - Venomous Rat Regeneration Vendor (2013)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

"Taunted you are..."

Zmienili skład i muzykę. Bębniącego na debiutanckim "Zero” i późniejszym "Bleeding Black” Henry’ego Moreno zastąpił Larry Howe z Vicious Rumors. Wróciła grająca na basie Elena Repetto. Muzykę zmienili na bardziej otchłanną, ostrzejszą, chaotyczną. Nie powtórzyli kontrolowanej i w gruncie rzeczy przebojowej masakry z "Bleeding…”. Zaserwowali nową. Naszpikowaną szaleńczym riffowaniem, finezyjnymi solówkami, galopadami niezmordowanej sekcji rytmicznej i obłędnym śpiewem, oscylującym między wściekłym szczekiem Bobby’ego Blitza z Overkill, złowieszczym zawodzeniem Kinga Diamonda i halfordowskimi wrzaskami. Jakże to wszystko pięknie brzmi! Niczym ścieżka dźwiękowa do niesamowitych opowiadań Lairda Barrona, sączących do umysłu czytelnika łasą na strach ciemność. Forpocztę kosmicznej grozy. Ten zespół zrobił to ponownie. Spłodził potworki. Smakołyki dla grzeszników i demonów. Pyszności! 


Taunted - 9 Sins (2013/Mausoleum Records

Recenzję "Zero" i "Bleeding Black" znajdziecie tutaj

czwartek, 18 kwietnia 2013

"Hello sorrow!"

Pomarańczowa okładka: w tle atomowy grzyb, na pierwszym planie, nad brzegiem morza, para zwierząt z gatunku Homo sapiens sapiens. Trzymają się za ręce. Ona i on. Świadkowie apokalipsy. Rzut oka na nazwę zespołu i… wiadomo: nowe dzieło szwedzkich Nędzników. Drugie z Papathanasio za mikrofonem, ex-wokalistą Firewind. Zawartość? Przednia! Zero wypełniaczy. Same pyszności i kult starych kapel. Deep Purple, Uriah Heep, Black Sabbath (ten z Dio). Składniki ucieleśniające chlubną przeszłość hard rocka pozostały niezmienione: rozbujane riffy Amotta, basowe wędrówki D’Angelo, perkusyjne fajerwerki Wita i klawiszowe szaleństwo Wiberga. Gitarowy czad, gorące rytmy, nawałnice niespodziewanej melancholii. Wszystko zmyślne rozparcelowane w dwunastu żywiołowych utworach. Miłośnicy „On Fire” i „Demons” nie powinni być zawiedzeni. 

Spiritual Beggars - Earth Blues (2013/InsideOut Music)

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

"I'm an earth rocker!"


Zespół jest w formie. K-a-p-i-t-a-l-n-e-j. Powrócił do korzeni, do stonera i hard rocka, zachowując bluesowy sznyt. Rewelacyjne kompozycje. Rzemiosło na najwyższym poziomie. I te obrazy utkane z pysznych riffów i tekstów stymulujących wyobraźnię jak język łechtaczkę. „One thousand Les Pauls burning in a field”, śpiewa Fallon – mija pięć cudownych minut, podczas których legion gitar wypełnia horyzont rozedrganym brzmieniem i płomieniami strzelającymi ku czystemu niebu. Po siedmiu kolejnych drę ryja z wokalistą, wyśpiewując refren "Cyborg Bette” (“Superior programming, superior hardware, superior firepower, superior hardware”), trzymany w żelaznym uścisku przez tytułową Bette. Nie czuję bólu. Stoner rock(et) wiezie mnie ku nirwanie.

Clutch - Earth Rocker (2013/Weathermaker Music), 

niedziela, 31 marca 2013

Po drugiej stronie - wieści ciąg dalszy

Lovecraft, Grabiński, Ligotti, Orbitowski, Kain, Kyrcz i.... o, jest i moje nazwisko na okładce. W jakże doborowym towarzystwie. Jestem podekscytowany. I cholernie zadowolony. Miłe uczucie. Mam nadzieję, że to dopiero początek.

Spis treści opublikowano w serwisie Carpe Noctem. Premiera w kwietniu. 


wtorek, 12 marca 2013

Okładka antologii "Po drugiej stronie"

Wydawnictwo Agharta, organizator konkursu na opowiadanie weird fiction, ujawniło okładkę antologii "Po drugiej stronie". Autorem okładki jest Ryszard Wojtyński. Wśród nagrodzonych publikacją tekstów znalazło się opowiadanie mojego autorstwa, pt. "Żegnaj, Melhizabet".


poniedziałek, 4 marca 2013

Dziwny Zachód w lutowym "Szortalu na wynos"

Do pobrania - w formatach pdf, epub i mobi - lutowy numer "Szortalu na wynos". Wśród wielu interesujących tekstów znalazły się również moje, "Armadillo" i "Armadillo II", oba zilustrowane obrazkami cieszącymi oko i palec na spuście. Polecam cały numer. Redakcja wykonała kawał dobrej roboty. 

sobota, 2 marca 2013

poniedziałek, 11 lutego 2013

Wyniki konkursu literackiego wydawnictwa Agharta

Grudzień. Dwa dni główkowania. Dwa dni pisania. Pięć dni poświęconych na sprawdzanie i nanoszenie poprawek. W końcu - wysłane! 9 lutego ogłoszono wyniki konkursu literackiego wydawnictwa Agharta na opowiadanie weird fiction inspirowane twórczością Stefana Grabińskiego, Howarda Phillipsa Lovecrafta oraz Thomasa Ligottiego. Mój tekst znalazł się wśród nagrodzonych publikacją. Więcej informacji tutaj




wtorek, 5 lutego 2013

Pewnego razu na Dziwnym Zachodzie...

Miłośników westernów i fantastyki zapraszam na Dziwny Zachód, a konkretnie do tytułowego miasteczka Armadillo. Załadujcie rewolwery, osiodłajcie konie i pogalopujcie... na Szortal, gdzie właśnie opublikowano "Armadillo" i "Armadillo II", wystrzałowe szorty w konwencji dziwnego westernu, soczyste niczym po mistrzowsku wysmażony stek.

"Armadillo"

"Armadillo było perłą wśród przyszłych ghost towns Dzikiego Zachodu.

Było nią, zanim przeminęło stulecie. Zanim zaparkowałam Dodge’a w cieniu ruin białego jak czaszka kościoła. Zanim w kikucie aresztu czarną kredą na kamiennej podłodze, oczyszczonej uprzednio z wszędobylskiego piachu i brązowych jaszczurek, narysowałam pentagram. Zanim zapaliłam pięć świec i wypuściłam z przenośnej klatki piątkę zaspanych kociąt. Zanim pięcioma słowami mocy otworzyłam portal i zostawiłam za sobą bezchmurne niebo, bezlitosne słońce, rozgrzany długą podróżą samochód i nadciągające ze wschodu kłopoty. Zanim postawiłam nogę pod ciemnym niebem, bez gwiazd i księżyca, podpalonym na zadziwiająco bliskim horyzoncie szkarłatem, który sprawiał wrażenie farby spływającej gęstymi strugami z zasysającego wszelkie światło płótna. Zanim minęłam szeryfa konającego na głównej ulicy. Szeryfa z przestrzelonymi płucami. Wpatrującego się zgasłymi oczami w niepisaną mu otchłań zapomnienia. (...)"

"Armadillo II"

"Szósta rano.

Telefon od Dawida.

Wyrwał mnie z mikrokosmosu krzywizn i westchnień słodkiej-rudowłosej. Wyszłam bez pożegnania. Ze wzrokiem utkwionym w zobojętniałej na wszystko tarczy srebrnego zegarka.

Windą na samo dno piekła codzienności. Potem bieg na drugą stronę jezdni, na zaśnieżony parking.

Nie żałowałam gazu. Samochód mknął pustymi ulicami przez szarą zawiesinę smogu.

Kwadrans.

I byłam na miejscu. W porcie. Przed magazynem numer 66.

Sama. Bez żadnego wsparcia w drodze.

Z głośnika, wiszącego nad lekko uchylonymi drzwiami, ryknął skowyt zarzynanej osoby.

Zamknęłam oczy i szepnęłam „Cśśś…” wzbierającej wściekłości. Następnie z rewolwerem w zbielałej dłoni wsunęłam się do środka, otoczona chmurą ochronnego zaklęcia.

W magazynie panował mróz. Mój oddech parował. Wszystko pokrywał szron. Na metalowych wspornikach błyszczał lód. Zimnolubne suki czekały w głębi budynku. Na stalowej platformie. Kły, pazury i spluwy. Te ostatnie podrasowane zaklęciami, wykarmione krwią niemowląt. Zła broń srebrzystoskórych wiedźm. Gdy zobaczyłam wśród nich uśmiechniętego Dawida, zrozumiałam, że zostałam zdradzona. Mój wspólnik dyndał na rzeźnickim haku, wyszczerzony jak szczęśliwiec, który wydymał przeznaczenie.

Sukinsyn.

Drogo sprzedałam skórę.

(...)"

sobota, 12 stycznia 2013

Baza linków do darmowych tekstów fantastycznych

W "Zaginionym Almanachu" ruszył projekt Fenrira o nazwie "Katalog darmowej fantastyki". Fenrir zbiera w jednym miejscu linki do legalnie udostępnionych w sieci, darmowych tekstów z zakresu rodzimej i zagranicznej fantastyki. Można zgłaszać propozycje linków - także do własnych utworów. Zasady projektu i listę zebranych dotychczas odnośników znajdziecie tutaj