środa, 24 kwietnia 2013

Magiczne Latarnie i Chemiczny Blues

Tytuły piosenek, teksty, klip do “Dead City Radio”, wreszcie sama muzyka, przepuszczone przez moją wyobraźnię, zalatują metaliczną wonią fabryki, piekielnie słodkim aromatem potu z błoniastych skrzydeł futurystycznej seks-maszyny, radioaktywnym pyłem nawiewanym z post-nuklearnej pustyni, kiczem lateksowych potworów i stęchlizną porzuconych dekoracji do starych filmów grozy. Spolegliwa robzombiszczyzna. Odrodzona z halucynogennej kreski niczym feniks z popiołów, powróciła z garścią industrialnych hitów, aby opowiedzieć nam o świecie "Magicznych Latarni i Chemicznego Bluesa”. O świecie, w którym "X stands of the unknown and Y is the zero”. Jest dziwnie, strasznie i zabawnie. Nade wszystko zaś rock n’ rollowo. Monstra zerkają zza każdego riffu i bitu, szczerząc kły i wybijając szponami rytm do bluźnierczych historyjek grozy. W "Ging Gang Gong De Do Gong De Laga Raga" Rob śpiewa: Strapped behind the wheel of a flat-bed truck / A payload of pussy and Peking Duck / High on the fumes and high on the gas / Rally round the girl with the skull on her ass... Zostaliście ostrzeżeni. 

Rob Zombie - Venomous Rat Regeneration Vendor (2013)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

"Taunted you are..."

Zmienili skład i muzykę. Bębniącego na debiutanckim "Zero” i późniejszym "Bleeding Black” Henry’ego Moreno zastąpił Larry Howe z Vicious Rumors. Wróciła grająca na basie Elena Repetto. Muzykę zmienili na bardziej otchłanną, ostrzejszą, chaotyczną. Nie powtórzyli kontrolowanej i w gruncie rzeczy przebojowej masakry z "Bleeding…”. Zaserwowali nową. Naszpikowaną szaleńczym riffowaniem, finezyjnymi solówkami, galopadami niezmordowanej sekcji rytmicznej i obłędnym śpiewem, oscylującym między wściekłym szczekiem Bobby’ego Blitza z Overkill, złowieszczym zawodzeniem Kinga Diamonda i halfordowskimi wrzaskami. Jakże to wszystko pięknie brzmi! Niczym ścieżka dźwiękowa do niesamowitych opowiadań Lairda Barrona, sączących do umysłu czytelnika łasą na strach ciemność. Forpocztę kosmicznej grozy. Ten zespół zrobił to ponownie. Spłodził potworki. Smakołyki dla grzeszników i demonów. Pyszności! 


Taunted - 9 Sins (2013/Mausoleum Records

Recenzję "Zero" i "Bleeding Black" znajdziecie tutaj

czwartek, 18 kwietnia 2013

"Hello sorrow!"

Pomarańczowa okładka: w tle atomowy grzyb, na pierwszym planie, nad brzegiem morza, para zwierząt z gatunku Homo sapiens sapiens. Trzymają się za ręce. Ona i on. Świadkowie apokalipsy. Rzut oka na nazwę zespołu i… wiadomo: nowe dzieło szwedzkich Nędzników. Drugie z Papathanasio za mikrofonem, ex-wokalistą Firewind. Zawartość? Przednia! Zero wypełniaczy. Same pyszności i kult starych kapel. Deep Purple, Uriah Heep, Black Sabbath (ten z Dio). Składniki ucieleśniające chlubną przeszłość hard rocka pozostały niezmienione: rozbujane riffy Amotta, basowe wędrówki D’Angelo, perkusyjne fajerwerki Wita i klawiszowe szaleństwo Wiberga. Gitarowy czad, gorące rytmy, nawałnice niespodziewanej melancholii. Wszystko zmyślne rozparcelowane w dwunastu żywiołowych utworach. Miłośnicy „On Fire” i „Demons” nie powinni być zawiedzeni. 

Spiritual Beggars - Earth Blues (2013/InsideOut Music)

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

"I'm an earth rocker!"


Zespół jest w formie. K-a-p-i-t-a-l-n-e-j. Powrócił do korzeni, do stonera i hard rocka, zachowując bluesowy sznyt. Rewelacyjne kompozycje. Rzemiosło na najwyższym poziomie. I te obrazy utkane z pysznych riffów i tekstów stymulujących wyobraźnię jak język łechtaczkę. „One thousand Les Pauls burning in a field”, śpiewa Fallon – mija pięć cudownych minut, podczas których legion gitar wypełnia horyzont rozedrganym brzmieniem i płomieniami strzelającymi ku czystemu niebu. Po siedmiu kolejnych drę ryja z wokalistą, wyśpiewując refren "Cyborg Bette” (“Superior programming, superior hardware, superior firepower, superior hardware”), trzymany w żelaznym uścisku przez tytułową Bette. Nie czuję bólu. Stoner rock(et) wiezie mnie ku nirwanie.

Clutch - Earth Rocker (2013/Weathermaker Music),