poniedziałek, 27 maja 2013

Wheels Of Terror Made In Belfast

Spolegliwi. Rzetelni. Reliabilni. Przynajmniej od czasów "Dogs Of War”. Po trzydziestu latach istnienia wydają dwudziesty krążek i nie zawodzą moich oczekiwań. Brzmią potężnie. Grają zawadiacko, jakby znów mieli po dwadzieścia kilka lat. W tytułowym "Sacrifice”, stoczniowym "Made In Belfast” i czołgowym "Wheels Of Terror” riffują niemalże thrashmetalowo, w nietypowej dla siebie kategorii wagowej. Jest naprawdę ciężko. Ale to nadal Saxon. Sprawdzona brytyjska marka. Nie zapomnieli o wpadających w ucho melodiach i chwytliwych refrenach. W tekstach postawili na typową dla siebie tematykę. Aztekowie, budowniczowie Titanica i szybkie samochody. Historia i rock n’ roll. Saxon w pigułce. 

Saxon - Sacrifice (2013/EMI)

środa, 8 maja 2013

Antologia "Bizarro Bazar"

Wczoraj ruszyła na Allegro przedsprzedaż antologii "Bizarro Bazar" przygotowanej przez ekipę Niedobrych Literek. 22 opowiadania zagranicznych i rodzimych twórców. Sprawdzone nazwiska, znane miłośnikom horroru i literatury zdecydowanie zakręconej: Edward Lee, Carlton III Mellick, Cameron Pierce, Dawid Kain, Kazimierz Kyrcz Jr, Jan Maszczyszyn! Spis treści - tutaj. Pochwalę się, że znajdziecie tam również moje opowiadanie pt. "Caleb". Autorem grafiki na okładce jest  Ed Mironiuk.

"Caleb" by Bartosz Orlewski

"Parę dni temu krągłodupne jednojajowe trojaczki otrzymały od Caleba propozycję nie do odrzucenia. Caleb, mój przyjaciel, siedział wtedy w barze, nad talerzem, na którym stygły dwa sadzone jajka i kawałek chudego boczku podsmażonego na patelni. Poprosił kelnerkę o dolewkę smoliście czarnej kawy i powiedział do sióstr:

– Daję wam czas do zmierzchu. Potem będę niemiły.

Dziewczyny zaczęły się naradzać. Caleb wyjął z wewnętrznej kieszeni marynarki niewielką książkę, położył ją na stole, otworzył na stronie zaznaczonej zakładką, musnął palcem wersy, które wczoraj wieczorem pieścił wzrokiem wytrawnego czytelnika fikcji. Następnie uśmiechnął się do pierwszego akapitu, a drugi, nie mniej smakowity, podrapał po literkach drżących jak pies molestowany przez pchły.

– Spokojnie – mruknął pod nosem. – Zaraz będzie wiadomo, na czym stoimy.

Zaszeleściłem kartkami, obserwując siostrzyczki z głębin tekstu. Trojaczki zamilkły, jedna z nich zakasłała i zabębniła o plastikowy blat szponiastymi paznokciami.

– Nic z tego – powiedziała w imieniu swoim i sióstr. Caleb, wytarłszy usta i palce serwetką, sięgnął po wykałaczkę.

– Świetnie – odparł, grzebiąc nią pomiędzy pożółkłymi od kofeiny zębami. – Rozumiecie, że nie działam sam. Mam partnera, a on ma swoje… potrzeby. Bardzo specyficzne.

Środkowa siostra pokiwała głową.

– Doskonale to rozumiemy, panie Caleb. My również mamy – ściszyła głos i mrugnęła zalotnie okiem – niebagatelne potrzeby. Walczymy w słusznej sprawie i chociaż przywykłyśmy do przemocy, z dwojga złego wolimy pieprzyć się do upadłego niż zabijać.

(...)"

Całość - zapewniam, że smakowita i bardzo dziwna - w "Bizarro Bazar".

czwartek, 2 maja 2013

"Jeff" w Niedobrych Literkach

Do Niedobrych Literek zawitał "Jeff". Mój "Jeff". Bizarro western. Zapraszam do lektury.



"Zwłoki leżały tam, gdzie zostawił je wczoraj. Na głównej ulicy. Twarzą do ziemi. Pokryte warstwą pyłu. Okupowane przez robactwo. Cuchnęły. Spoglądał na nie przez dłuższą chwilę. Potem wypluł słomkę. Wyjął z kieszeni brudną chustkę. Zdjął kapelusz, przetarł czoło i skronie. Przetłuszczone włosy przeczesał dłonią. Wsunął do ust papierosa i ruszył do burdelu.

Mimo wczesnej pory powietrze było gorące jak oddech Szatana. Zapach potu mieszał się z odorem rozkładu. Piach chrzęścił pod butami. Budynki straszyły cmentarną ciszą. Nad ruinami kościoła krążyły sępy.

Jim uwiązał wierzchowca przed wejściem, w cieniu rzucanym przez dziurawe zadaszenie, i wszedł do środka. Gdy przekroczył próg, wygrzebał z torby srebrną zapalniczkę i zapalił. Ostatni, pomyślał z żalem i skręcił za bar. Zakurzona butelka whisky wylądowała na popękanym kontuarze. Obok spoczęły trzy brudne szklanki. Z ostatniej usunął pajęczynę i martwego pająka, poplamioną szmatą wytarł pozostałe. Potem napełnił złotawym trunkiem. I opróżnił. Zaciągnął się papierosem, wypuścił dym i powtórzył całą procedurę. W końcu na dnie butelki zostało tylko kilka kropel.

Sępy wylądowały na ulicy, obok gnijącego ciała. Jim poczuł burczenie w brzuchu. Westchnął i wszedł na zaplecze, gdzie mieściła się kuchnia, a raczej jej nędzne resztki, skrojone na miarę pożeranego przez pustynię miasteczka. Przeglądał zapleśniałą zawartość leżącej na podłodze szafki, gdy ktoś dwukrotnie strzelił z rewolweru. Jim przywarł do ściany, wyciągnął z olstra Colta Peacemaker. Następnie zbliżył się do drzwi i wyjrzał zza framugi. Po przeciwnej stronie sali, kołysząc się na szeroko rozstawionych nogach, stał Henry Pulavsky. Koń leżał na prawym boku, targany przedśmiertnymi spazmami. Henry wycelował i strzelił ponownie. Pocisk wbił się w ścianę tuż obok głowy Jima. Mężczyzna skoczył za bar, uderzając plecami w półkę, na której stały puste butelki. Zabrzęczało pękające szkło. Napastnik zaszurał nogami i pociągnął za spust. Kurek uderzył w pustą komorę.

Raz. Drugi. Trzeci.

Zrobiło się cicho. Brzęczały muchy. Skrzypiały deski. Wiatr hulał na ulicy.

Jim wyprostował się i wymierzył. Starannie, bez pośpiechu. Henry gapił się na bezużyteczny rewolwer. Nie oddychał. Był przecież martwy. Mimo to rozchylił usta, wypluł kłębiące się na języku robaki i…

…nie zdążył nic powiedzieć. Kula trafiła go w czoło, wyszła z drugiej strony, zabierając ze sobą rozorany mózg. Jim odciągnął kurek, skierował lufę na podrygujące zwłoki.

– Jest coraz gorzej – mruknął.

Było.

Burdel przechodził przemianę. Poprzewracane stoły i krzesła wracały na swoje miejsce. Za barem znów wisiało okazałe lustro. Ze ścian sterczały poroża i zwierzęce czaszki. Na półkach tłoczyły się pełne butelki i błyszczały starannie wypolerowane szklanki. Zapach tytoniu i perfum drażnił nozdrza. Wnętrza odzyskiwały dawny sznyt.

(...)"

Więcej w Niedobrych Literkach.

*Facet na zdjęciu, skądinąd bardzo podobny do Jeffa, to Luke Short, hazardzista, rewolwerowiec, biznesmen, kumpel Wyatta Earpa i Bata Mastersona