środa, 1 stycznia 2014

"Niemożliwe sny" w drugim numerze magazynu Horror Masakra

W nowy rok wkroczyłem z publikacją. Od przedwczoraj można zamawiać drugi numer jedynego w Polsce magazynu grozy i horroru, czyli Horror Masakry. W środku, wśród wielu pysznych kawałków grozy, znajdziecie "Niemożliwe sny", które razem z jedenastoma innymi opowiadaniami i sześcioma szortami literackimi trafi do mojego autorskiego zbioru pt. "Za garść zbawienia i inne opowiadania". Zbiór ukaże się w formie ebooka (epub, mobi i pdf). Więcej szczegółów na temat publikacji podam wkrótce. Tymczasem zapraszam do lektury fragmentu "Niemożliwych snów"

"Niemożliwe sny"

"Henry zamówił po kubku cappuccino i latte. Zapalił cygaretkę. Wypił obie kawy, rozmyślając o życiu i śmierci. Banalne sprawy zaprzątały jego uwagę, dopóki na dnie drugiego kubka nie rozbłysła kosmiczna przestrzeń. Henry zmarszczył brwi. Uśmiechnął się do czarnowłosej barmanki, zajętej przygotowywaniem drinka dla innego klienta. Zachowując bezpieczny dystans, zajrzał do pierwszego kubka. W nim również migotały gwiazdy, a w oddzielającej je czerni, która przypominała usiany bąblami asfalt, krążyły świetliste drapieżniki. Słyszał ich mruczenie, odgłos płetw tnących wrzącą powierzchnię prastarej otchłani, warkot silnika opętanego pożądaniem starszym niż świat. I świst kół sunących po niemożliwej autostradzie.

Henry potrząsnął głową, zgasił cygaretkę w popielniczce i odebrał telefon. Po chwili milczenia wymruczał przeprosiny. Potem głównie przytakiwał. Dwa razy zaprzeczył. Znowu przeprosił. Wkrótce jego rozmówca zerwał połączenie. Henry rozprostował palce i poprosił o rachunek. Na zewnątrz szybko zapadał zmierzch. Nadciągnęły opasłe chmury. Temperatura skoczyła o kilka stopni. Wiatr targał koronami drzew rosnących wzdłuż ulicy. Gdy barmanka zgarnęła napiwek, tłuste krople zabębniły o karoserię zaparkowanego przy ulicy dodge'a.

Zagrzmiało.

Henry wsunął do ust cygaretkę, zapalił. Nadal słyszał warkot silników starszych niż ludzkość. Oczyma duszy widział smukłe kształty prujące bezdenną czerń. Widział też koronkową bieliznę barmanki – ciemniejszą niż otchłań z kubków po kawie. Wyobraził sobie swoją dłoń na opalonym karku dziewczyny. Drugą na jej pośladkach. Potem swój język przyczajony przed jej wzgórkiem niczym kobra przed struchlałym ze strachu gryzoniem.

Westchnął. To mogła być miłość. (...)"


Brak komentarzy: